21 kwietnia 2012

[2]- Dzień dobry. Chciałam się spytać czy nie poszukują państwo kelnerki?

                        Kolejny raz przeszukałam torebkę poszukując mojego telefonu i gdyby nie to, że przed chwilą przyszedł sms zapewne pomyślałabym, że go zgubiłam. Drzwi od windy się otworzyły, a ja dalej szukając telefonu wyszłam z niej.Wszystko było na widoku: chusteczki, portfel, błyszczyk... Tylko ten cholerny... Nim zdążyłam dokończyć w myślach uderzyłam o coś głową. Potarłam czoło i uniosłam wzrok napotykając tym samym brązowe oczy szatyna. Gdy tylko to zrobiłam torebka wyleciała mi z rąk, a cała jej zawartość wysypała się. Stałam jak oniemiała wpatrując się w ciemne tęczówki chłopaka.
-Teraz łatwiej znajdziesz.-powiedział ciemnooki spoglądając na ziemię. Nie zwracałam większej uwagi na swoje rzeczy, więc nawet nie zorientowałam się jak je pozbierał. Stałam na środku korytarza wpatrzona w niego jak w obrazek i nie mogłam wydusić z siebie ani jednego słowa. Obudziłam się z tego snu dopiero gdy się przedstawił, co też ledwo do mnie dotarło.
-Jestem...-nagle zapomniałam swojego imienia. Czy ja jestem jakaś nienormalna?! Ochrzaniłam siebie w myślach.- Jestem... Melanie!-powiedziałam przypominając sobie i biorąc od niego swoją torebkę.- Miło cię poznać Zayn.-powiedziałam powracając do szukania telefonu. Tym razem znalazłam go od razu. Był na samym wierzchu, a raczej zaraz pod chusteczkami.
-Nie widziałem cię tu wcześniej.-powiedział chcąc koniecznie nawiązać rozmowę, a mi niestety się śpieszyło, albo raczej nie miałam ochoty na nią.
-Bo jestem nowa. Jeszcze jakieś pytania? Nie? To świetnie. Śpieszy mi się.-powiedziałam i wyminęłam go. Nim jednak doszłam dojść do swojego pokoju znowu ktoś mnie zatrzymał. Odwróciłam się by zobaczyć tego, kto mnie złapał za rękę i ujrzałam blondynka o niebieskich oczach. Czy oni wszyscy się na mnie dzisiaj uwzięli?
- Jak się panienka odzywa do mojego przyjaciela?-powiedział oburzony. Wzięłam głęboki wdech i założyłam ręce na piersi. Zapowiadał się długi dzień.
-Melanie to mój przyjaciel Niall. Niall to jest ta nieuprzejma Mel.-powiedział, a ja spiorunowałam go spojrzeniem. Chłopak wytknął mi tylko język i pociągnął blondyna w stronę windy. Czym prędzej wbiegłam do pokoju rzucając się na łóżko. W zaledwie dziesięć minut poznałam trzech chłopców, którzy nie zrobili na mnie dobrego wrażenia albo to ja miałam zły dzień. Postanowiłam wziąć długą, relaksującą kąpiel i zapomnieć o nie przyjemnym i męczącym dniu.
***
                                     Obudził mnie dźwięk dzwonka telefonu. Od niechcenia spojrzałam na wyświetlacz i przetarłam dłonią oczy. Dzwoniła mama.Najchętniej bym rozłączyła się po tym co stało się wczoraj, ale  jednak nie była ona niczemu winna. W końcu co mogła poradzić na ojca? On już taki był. Nacisnęłam na zieloną słuchawkę i przyłożyłam telefon do ucha.
-Mel nie rób sobie żartów! Natychmiast wracaj do domu!- usłyszałam przeraźliwy wrzask mamy. Wiedziałam, ze właśnie tak będzie wyglądać nasza rozmowa. Ją nie interesowało co mam do powiedzenia, chciała tylko bym wracała.
-Nie-prychnęłam.- Tam gdzie nikt mnie nie chce? Nawet nie ma takiej opcji. Przekaż mojemu kochanemu tatusiowi, że mam go w dupie!-krzyknęłam i rozłączyłam się.
    Nigdy nie byłam kruchą i grzeczną dziewczynką. Należałam raczej do chłopczyc, biegających po krzakach. Cieszyło mnie, że byłam tak postrzegana. Nie chodziłam w sukienkach czy spódniczkach, zdecydowanie wolałam szerokie bluzy i spodnie. Czasem jednak potrzebowałam czułości i ciepła, którego w domu było mi brak. Usiadłam i rozejrzałam się w koło. A więc to nie był zwykły sen. Na prawdę byłam w Londynie, poznałam część One Direction[ chodź nie fajnie się zachowałam] i gdyby nie zaginął mój bagaż wszystko było by okey. Podniosłam się i już w o wiele lepszym nastroju ruszyłam biegiem do łazienki. Uśmiech sam cisnął mi się na twarz, aż w końcu wybuchłam niepohamowanym śmiechem.Spojrzałam w lustro i stwierdziłam, że nie wyglądam aż tak strasznie. Szybko rozczesałam moje blond włosy i spięłam je w wysokiego kitka. Na usta nałożyłam błyszczyk i wróciłam z powrotem do sypialni. Dopiero teraz spojrzałam która jest godzina. Dochodziła dziesiątą. Zabierając jedyną rzecz, którą tu miałam, czyli torebkę, wyszłam z pokoju. Postanowiłam tym razem zejść schodami. Gdy byłam już w holu znowu zobaczyłam Loczka. Stał oparty o kontuar i flirtował z dziewczyną. Nie była to ta sama, ale widać było, że się jej podoba. Podeszłam  do nich i opierając się o stolik wręczyłam dziewczynie klucz.
-O nasza królewna wstała.-powiedział a ja spojrzałam na niego jak na wariata,- Tak w ogóle to jestem Harry. Wczoraj jakoś się nie przedstawiłem.-powiedział puszczając mi oczko.
-Melanie, ale mów mi Mel. Miałam wczoraj zły dzień.-powiedziałam odwzajemniając uśmiech. Dziś robiłam to naturalnie bez większych przymusów.
-Może chciała byś poznać moich przyjaciół?-powiedział wskazując na cztery postacie siedzące na kanapach w holu. Tylko jeden był do mnie przodem i był to Niall. Pakował do ust jakiegoś batonika.
-Dwóch z nich miałam przyjemność poznać, ale czemu nie.-powiedziałam podchodząc bliżej. Gdy byliśmy już koło nich Zayn obrócił głowę. Uśmiechnął się do mnie przyjaźnie i oparł o kanapę. Nie wydawał się być zły za moje wczorajsze zachowanie, a byłam strasznie chamska.
-Witamy panią nieuprzejmą.-powiedział blondyn robiąc obrażoną minę. Jeden z nich cicho się zaśmiał. Wydawało mi się, że to Harry jednak był to chłopak w czarnej koszulce i dżinsach. Po chwili namysłu stwierdziłam, że to Louis.
-Jestem Lou.-powiedział przytulając mnie. Byłam trochę zdziwiona tym gestem więc nawet go nie odwzajemniłam. Gdy się ode mnie odsunął podszedł ostatni chłopak, którego nie miałam okazji poznać. Był to Liam.
-Liam.-powiedział krótko wyciągając do mnie dłoń. Niepewnie ją uścisnęłam i spojrzałam na zegarek. Musiałam znaleźć pracę, a czas mijał.
-Ja muszę iść...-powiedziałam robiąc krok w tył.- Szukam pracy.-powiedziałam trochę zmieszana. Wydawało mi się, że oni nie wiedzą co to znaczy. Od razu skarciłam się za takie stwierdzenie. Byli na prawdę normalni, a ja robiłam z nich nie wiadomo jakie gwiazdy.
-To my cię oprowadzimy po mieście. Może akurat będzie gdzieś oferta pracy.-powiedział ochoczo Harry. Lekko się uśmiechnęłam i przytaknęłam. Przydało by mi się zwiedzanie. Nie byłam tu nigdy, a pałętanie się samemu po obcym mieście nie brzmiało dobrze.
-No to się zbieramy!-powiedział Zayn wstając i prowadząc mnie do drzwi. Spojrzałam na niego ukradkiem i dostrzegłam jak mi się przygląda. Nie wiedziałam co go tak we mnie interesuje, ale gdy się we mnie tak wpatrywał przechodziły mnie ciarki.
   Po chwili siedzieliśmy a mini vanie. Siedziałam z tyłu między Niallem, a Liamem. Jeden  objadał się jakimiś ciastkami, a drugi siedział w milczeniu wpatrując się w krajobraz za oknem. Liam wydawał się być najbardziej rozsądny z piątki, za to Niall najbardziej wygłodniały. Harry robił wrażenie miłego i przyjaźnie nastawionego, Lou to wariat bez dwóch zdań, który lubi się przytulać, a Zayn był inny... Cały czas uważnie mi się przyglądał, śledząc każdy mój ruch. Po około dwudziestu minutach byliśmy pod jakąś restauracją. Było dość dużo ludzi, ale nie przeszkadzało mi to... Do czasu... gdy wszyscy zbiegli się widząc chłopaków myślałam, że mnie uduszą. Nie mogą oni chyba zbytnio pokazywać się na mieście.  Przecisnęliśmy się przez tłum fanów i weszliśmy do środka. Było tam mniejsze zainteresowanie, ale jednak nadal ktoś się nam przyglądał i fotografował.
- Nie przejmuj się nimi. Niedługo przywykną. Musimy zacząć się przyzwyczajać.-powiedział Lou siadając przy jednym z stolików. Reszta chłopców poszła w jego ślady jedynie Niall zdecydował się coś zamówić i podejść razem ze mną do baru. Chyba był bardzo głodny, co nie było nowością.
- Dzień dobry. Chciałam się spytać czy nie poszukują państwo kelnerki?-spytałam próbując zrobić jak najlepsze wrażenie. Mężczyzna za barem uważnie mi się przyjrzał i uśmiechnął.
-Właściwie to tak... A co szukasz pracy?-spytał unosząc jedną brew.
-Przepraszam bardzo, ale ja chcę coś zamówić!-powiedział oburzony Niall i zaczął stukać palcami o blat. Spojrzałam na niego prosząc by dał spokój po czym chłopak grzecznie wrócił do stolika.
-Tak szukam. Jest mi potrzebna od zaraz...-powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
-Właśnie zaczyna się sezon i jest więcej ludzi więc... Masz tę pracę. Zaczynasz od jutra od siódmej rano.-powiedział czyszcząc blat. jeszcze szerzej się uśmiechnęłam po czym zamówiłam cztery pizze. Oczywiście Niall dostał osobną.
_________________
I jest 2! Na razie mało akcji, ale w kolejnym będzie lepiej. Na razie takie bliższe poznanie. Mam nadzieję, że wam się podoba;)

1 komentarz:

  1. Blog jest świetny ! :D
    Bardzo mi przypomina opowiadanie które kiedyś pisałam w zeszycie a nigdy nie znalazło się w internecie :)
    Kocham chłopaków ! A główna postać przypadła mi do gustu :D
    Nie może być lepiej :)
    Z niecierpliwością czekam na nn :*

    OdpowiedzUsuń