18 kwietnia 2012

[1]-Jedna osoba, czy masz już towarzysz? Jeśli nie to chętnie się przyłączę.

                                  Spakowałam do walizki ostatnią parę spodni i usiadłam na niej. To wszystko było bez sensu. Zachowywałam się jak kompletna kretynka. Nie wiedziałam dokąd miałabym uciekać, a poza tym nie miałam ani grosza w portfelu. Oparła  głowę o dłonie i wlepiłam wzrok w obrazek na szafce. Kolorowa ramka przykuwała wzrok i sprawiła, że postanowiłam wstać. Powoli podeszłam do szafki, po czym wzięłam zdjęcie w ręce. Było one zrobione na plaży dziesięć lat temu. Leżałam z tatą na ręczniku i opalałam się. Te kilka lat temu wszystko było jeszcze dobrze. Wydawało mi się, że zostanie już tak na zawsze, ale zaraz po urodzeniu bliźniaków nie mieli dla mnie czasu. Stałam się piątym kołem u wozu. Wakacje spędzaliśmy w domu, bo ojciec musiał jeździć do pracy. Odstawiła  zdjęcie na swoje miejsce i wyszłam z pokoju. Nie zdziwiło mnie gdy zauważyłam, że nikogo w domu, ale i tak byłam zła, że  mnie nie poinformowali. Chodź to działało na moją korzyść. Podeszłam do barku w którym ojciec trzymał pieniądze i od kluczyłam go. Wyjęłam z naszej skrytki pokaźną sumkę pieniędzy, nie wiem ile dokładnie. Część schowałam do portfela, a część do torby po czym ruszyłam w stronę wyjścia. Zatrzymałam się tylko na chwilę by spojrzeć ostatni raz na dom po czym wyszłam zakluczywszy za sobą drzwi.  Po drodze wysłałam smsa do rodziców z wiadomością, że muszę pomyśleć i odpocząć. Nie sądziłam, że ich to zbytnio zainteresuje, ale należały się im jakieś słowa wyjaśnienia.

                Kolejny raz spojrzałam na bilet w mojej dłoni i zastanowiłam się czy dobrze robię. Po raz kolejny zaczynałam wątpić i żałować. Wolnym krokiem skierowałam się w stronę rękawa prowadzącego do mojego samolotu. Pokazałam bilet kobiecie stojącej przy wejściu i usiadłam na pierwszym lepszym miejscu. Czekał mnie kilku godzinny lot, a gdy zobaczyłam kto siedzi za mną myślałam, że zwariuję. Wysoka kobieta usidła centralnie za mną wraz z dzieckiem, które bez przerwy płakało.  Wyjęłam z torebki mojego iPoda i włożyłam słuchawki do uszu. Słuchałam wszystkich piosenek bez większego zainteresowania. Ostatni raz spojrzałam na bilet, który miał być moją przepustką do Londynu i dałam się złapać w objęcia Morfeusza.

              -Proszę się obudzić.-usłyszałam mił, kobiecy głos i otworzyłam wystraszona oczy. zamrugałam powiekami po czym stwierdziłam, że wylądowaliśmy. Już po chwili stała przed lotniskiem wpatrując się w zachmurzone niebo. Nigdy nie pojmowałam jak w Europie mogą być chłodne wakacje. Kojarzyły mi się one raczej z błękitnym morzem i palmami. Jednak po przyjeździe tu moje wszelkie podejrzenia zostały rozwiane. gdy na mój nos skapnęła pierwsza kropla uświadomiłam sobie, że tu wcale nie musi być idealnie. Dopiero teraz zorientowałam się, że nie mam z sobą mojej walizki. Nie miałam pojęcia czemu nie wzięłam jej z taśmy. Weszłam z powrotem do środka i podeszłam do recepcji.
-Przepraszam.-powiedziałam do szczupłej blondynki za kontuarem.- Czy jest tu może jakaś czerwona torba?-spytałam patrząc na przesuwającą się taśmę.
-Niestety nie. Wszystkie walizki zostały już zabrane.-powiedziała a ja zrobiłam oczy jak pięć złotych. Więc ktoś najbezczelniej na świecie zakosił moją torbę.
-Pięknie...-powiedziałam do siebie wznosząc oczy do nieba.- Czemu mnie tak Boże karzesz?-spytałam i poczułam jak kobieta mi się przygląda.
-Możemy sporządzić notatkę. Jeśli coś takiego znajdziemy poinformujemy panię. Proszę wypełnić formularz. - na prawdę nie miałam co robić tylko wypełniać formularze zgłoszeniowe. Niechętnie wzięłam kartkę i uzupełniłam swoimi danymi po czym wręczyłam ją kobiecie. Po chwili znowu byłam na zewnątrz próbując złapać jakąś taksówkę. Po wielu próbach udało mi się i wsiadłam do jednej z nich.
-Poproszę do najbliższego hotelu.-powiedziałam i wyjęłam z torebki portfel. jak się okazało , co z moim szczęściem jest normalnie zostało mi pieniędzy może na jedną noc. Góra dwie. Moje szczęście było zniewalające. Musiałam znaleźć jak najszybciej prace, by mieć z czego się utrzymać, ale ja w ogóle nie znałam tej okolicy. W Londynie byłam pierwszy raz w życiu i jak ja miałam się tu odnaleźć? Nim się obejrzałam auto zatrzymało się, a starszy mężczyzna obrócił się w moją stronę. Wręczyłam mężczyźnie banknot i wysiadłam z auta. Przede mną był ogromny budynek, na którym widniał szyld głoszący iż znajdujemy się w hotelu. Weszłam do środka rozglądając się w koło. Wszędzie krzątali się pracownicy hotelu i mieszkańcy. Odgarnęłam włosy, które akurat opadały mi an twarz i podeszłam do recepcji. Za kontuarem stała dziewczyna w moim wieku o ciemnej karnacji.
-Dzień dobry. Witamy w Hotelu London Forever. W czym mogę pomóc?-spytała uśmiechając się do mnie.
-Ile kosztuje jedna noc?-spytałam przyglądając się wnętrzu. Było tu na prawdę pięknie i nie liczyłam, że jest tanio. Miałam zaledwie sto funtów.
-Pięćdziesiąt funtów za dobę.-powiedziała machając do kogoś. Była strasznie roztrzepana i nie wiem jakim  cudem ją tu przyjęli. Nagle ktoś przeskoczył przez kontuar i stanął koło dziewczyny. Spojrzał na mnie unosząc jedną brew i spojrzał na kluczyki w szafkach.
-Jedna osoba, czy masz już towarzysz? Jeśli nie to chętnie się przyłączę.- dziewczyna wykręciła oczami i uderzyła chłopaka. Przyjrzałam mu się uważnie szukając jakiegoś znaku szczególnego. Miał piękne kręcone włosy i zielone oczy. Dopiero teraz zrozumiałam z kim mam do czynienia. Zamrugałam kilka razy po czym odwróciłam wzrok. To był Harry Styles! Chłopak z One Direction. Może i ten zespół nie był jakiś strasznie znany w Stanach, ale gdy widzisz przed sobą kogoś sławnego od razu miękną ci nogi i nie możesz oddychać.
-W takim razie po proszę pokój pojedynczy. Na jedną noc.-powiedziałam starając się nie patrzeć na bruneta. Jednak mój wzrok ciągnął do niego jak magnez. Dziewczyna wręczyła mnie kluczyk, a gdy byłam już przy windzie usłyszałam jak opieprza chłopaka. Cicho się zaśmiała i weszłam do środka.
___________
One Direction dopiero się pojawia, ale postaram się by było ich jak najwięcej. Do rozdziału nie mogłam się zabrać. Co siadałam to napisałam jedno zdanie i koniec weny. Wyszedł jaki wyszedł. Większość pisałam słuchając piosenki ,,Forever Young''

1 komentarz:

  1. Czekam na kolejny rozdział :D Napisz go jak najszybciej ! ^^ Zapraszam do mnie ;D http://music-is-my-life-forever.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń