-Zostaw mnie! Josh! Co ci odbiło?!-krzyknęła i chciałam go odepchnąć, ale on zablokował mi ręce swoimi dłońmi.
-Ten dupek nie jest ciebie wart... Jesteś moja...-powiedział całując mnie po jeszcze mokrej szyi. Poczułam jak do oczu napływają mi łzy.
-Josh! Cholera zostaw mnie!-krzyknęłam i zorientowałam się, że nogi też mam zablokowane.- Zostaw mnie!-wrzasnęłam jeszcze głośniej nie widząc żadnej poprawy. On jednak był zbyt zajęty obmacywaniem mnie by się zorientować, że krzyczę.- Przestań...-powiedział już cicho nie mając siły krzyknąć. Brunet spojrzał zaskoczony i pocałował mnie w obojczyk.
-Melanie musimy po...- usłyszałam głos Zayna i całkiem się rozpłakałam, a co jeśli pomyśli, że tego chcę?
-Spieprzaj. Jest zajęta.-powiedział Josh, a ja znowu spróbowałam się wyrwać. Nagle spostrzegłam wzrok Zayna i poczułam jak całkiem się rozklejam.
-Tak racja...-powiedział.- Przeze mnie!-krzyknął i uderzył go w twarz powalając tym samym. Wystraszona odskoczyłam. Zayn kopnął Josha w brzuch i podniósł za koszulkę.
-Ona cię nie kocha...-powiedział Josh przez zęby z głupim uśmieszkiem na twarzy.
-Możliwe, ale ciebie tym bardziej.-powiedział i uderzył nim o ścianę. W tym samym momencie do pokoju wbiegł Liam. Nie zwracając na mnie uwagi odciągnął mulata od Josha.
-Co się dzieje?-spytał widząc nabuzowanego Zayna. Chłopak szybko mu się wyrwał i wściekły jeszcze raz uderzył bruneta w twarz. Zaraz pojawił się Harry razem z Lou. Stali jak wyryci w marmurze i wszystkiemu się przyglądali. Po dłuższej chwili dopiero spostrzegli mnie, a właściwie Harry zobaczył. Podszedł do mnie i mocno przytulił.
-Cii... Już wszystko dobrze.-powiedział przytulając mnie tak bym nie patrzyła na Josha i Zayna.
-Niech on go zostawi...-powiedział dławiąc się łzami i podrywając na równe nogi. Stanęłam pomiędzy bijących się chłopak i ocierając szybko łzy spojrzałam w oczy Zayna. Nadal dało się w nich dostrzec wściekłość, odrazę i chęć wymierzenia sprawiedliwości.- Starczy...-powiedziałam łamiącym się głosem i właśnie wtedy wszedł Niall. Byliśmy w komplecie.
-Nie! Pożałuje tego co zrobił...-wysyczał szatyn i przeniósł wzrok ze mnie na mojego ,,przyjaciela''
-Już żałuje. Nie widzisz? Starczy...-powiedziałam przytulając się do niego. Nagle zapomniałam o tym całym artykule w gazecie i spisku liczył się tylko Zayn. Przez jakiś czas po prostu stał, ale potem odwzajemnił uścisk.
-Spieprzaj...-powiedział Zayn patrząc na Josha. Liam i Lou wyprowadzili go, Niall poszedł do baru[ jak zwykle], a Harry gdzieś uciekł.- Mel nic ci nie jest?-spytał podnosząc mnie i sadzając na łóżku. Spojrzałam w jego czekoladowe oczy i poczułam jak tonę w jego tęczówkach.- Jak go jeszcze kiedyś zobaczę... Zabiję go.-powiedział zaciskając ręce w pięści. Przesunęłam się bliżej niego i położyłam swoje dłonie na jego. Po chwili chłopak rozluźnił mięśnie co sprawiło, że mogłam spleść swoje palce z jego. Chłopak blado się uśmiechnął i przybliżył. Nasze twarze dzieliły milimetry aż w końcu jego różowe usta złączyły się z moimi. Znowu przeszyło mnie to miłe ciepło i chciałam by to trwało wieki. Wypuszczając jego ręce zarzuciłam swoje dłonie na jego szyję i przysunęłam się. Zayn przyciągnął mnie do siebie pogłębiając pocałunek i kładąc swoje ręce na mojej tali. Poczułam jak pomiędzy pocałunkami uśmiecha się, ja zresztą też. Po krótkiej chwili byliśmy nadzy, a wszystko w koło znikło pozostawiając nas samych.
***
Obudziłam się wtulona w tors mulata. Chłopak jeszcze smacznie spał. Zwinnie wyślizgnęłam się z jego uścisku i zakładając na siebie szlafrok weszłam do łazienki. Ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy i wróciłam do pokoju. Zayn siedział na łóżku i trzymając się za głowę czytał coś na laptopie. Podeszłam bliżej i usiadłam koło niego.
-Co to jest?-spytałam widząc nagłówek głoszący ,,Zayn Malik korzysta z usług prostytutki. Skandal!''. Ja tak samo jak i on nie mogłam uwierzyć w to co widzę, a zwłaszcza dlatego, ze to ja byłam tą prostytutką. Wiedziałam jaka prasa potrafi być złośliwa. Zdjęcie pod nagłówkiem przedstawiało całującą się z Zaynem. To był już szczyt chamstwa. Czemu oni mnie wzięli za dziwkę?
-Nie przejmuj się nimi. Te szmatławce chcą zarobić.-powiedział szatyn przytulając mnie. Zrobiło mi się żal Zayna. Dopiero teraz spostrzegłam jakie on ma trudne życie. Te wszystkie plotki, fani...
-Przepraszam... To moja wina.-powiedziałam obejmując nogi rękoma.
-Żadna twoja wina. To oni wymyślają jakieś brednie. Chodźmy do kliniki lepiej.-powiedział wstając i ubierając się.
Po krótkim czasie byliśmy już w klinice szukając pokoju Safay. Nie trudno było go znaleźć. Przed pokojem siedziała matka Zayna czytając jakieś czasopismo. Gdy mnie zobaczyła trochę się przestraszyła, ale zaraz się uśmiechnęła. Powoli do niej podeszliśmy nie puszczając swoich rąk.
-Co z Saf?- spytał przejętym głosem Zayn puszczając moją dłoń. Nagle opuściło mnie to ciepło, które towarzyszyło mi aż do tego miejsca.
-Śpi. Lekarze przystąpią do operacji za godzinę.- odparła, a ja cicho westchnęłam. No, tak. Safaa miała przejść ostatnią, ale zarazem najważniejszą z operacji. Jeśli się uda... Znowu będzie tak jak zawsze.
-Co to jest?-spytałam widząc nagłówek głoszący ,,Zayn Malik korzysta z usług prostytutki. Skandal!''. Ja tak samo jak i on nie mogłam uwierzyć w to co widzę, a zwłaszcza dlatego, ze to ja byłam tą prostytutką. Wiedziałam jaka prasa potrafi być złośliwa. Zdjęcie pod nagłówkiem przedstawiało całującą się z Zaynem. To był już szczyt chamstwa. Czemu oni mnie wzięli za dziwkę?
-Nie przejmuj się nimi. Te szmatławce chcą zarobić.-powiedział szatyn przytulając mnie. Zrobiło mi się żal Zayna. Dopiero teraz spostrzegłam jakie on ma trudne życie. Te wszystkie plotki, fani...
-Przepraszam... To moja wina.-powiedziałam obejmując nogi rękoma.
-Żadna twoja wina. To oni wymyślają jakieś brednie. Chodźmy do kliniki lepiej.-powiedział wstając i ubierając się.
Po krótkim czasie byliśmy już w klinice szukając pokoju Safay. Nie trudno było go znaleźć. Przed pokojem siedziała matka Zayna czytając jakieś czasopismo. Gdy mnie zobaczyła trochę się przestraszyła, ale zaraz się uśmiechnęła. Powoli do niej podeszliśmy nie puszczając swoich rąk.
-Co z Saf?- spytał przejętym głosem Zayn puszczając moją dłoń. Nagle opuściło mnie to ciepło, które towarzyszyło mi aż do tego miejsca.
-Śpi. Lekarze przystąpią do operacji za godzinę.- odparła, a ja cicho westchnęłam. No, tak. Safaa miała przejść ostatnią, ale zarazem najważniejszą z operacji. Jeśli się uda... Znowu będzie tak jak zawsze.
***
Upiłam łyk kawy i zamknęłam oczy. Byłam tak bardzo zdenerwowana. Na tę chwilę czekaliśmy tyle czasu. Zayn chodził zdenerwowany po korytarzy mrucząc coś pod nosem. Zabieg trwał już cztery godziny i niedługo powinien się skończyć, chyba że... Nie! Nie ma żadnych powikłań! Zapewniałam samą siebie. Nagle z sali wyszedł lekarz i zdejmując z twarzy maskę podszedł do mulata. Automatycznie się podniosłam i podeszłam bliżej.
-Operacja przebiegła pomyślnie, ale zatrzymamy Safaę na obserwację.- powiedział po czym odszedł. Na mojej twarzy natychmiastowo pojawił się szeroki uśmiech, za to Zayn stał jakby te słowa do niego nie docierały. Mocno go uściskałam po czym weszłam do sali na której leżała mała. Wyglądała na bardzo zmęczoną i wycieńczoną, wiec wraz z jej matką ustaliliśmy, że wracamy do hotelu. N miejscu byliśmy już po upływie pół godziny. Gdy tylko weszliśmy do mojego pokoju usłyszałam jak Zayn skacze z radości. Zachowywał się jak małe dziecko, ale nie dziwiłam się mu. Mocno mnie do siebie przyciągnął i złożył na moich ustach delikatny pocałunek. Kąciki moich ust mimowolnie powędrowały ku górze, po czym poczułam jak ręce chłopaka wędrują co raz niżej. Nie opierałam się gdy złapał mnie za pupę i przeniósł na łóżko. Dopiero gdy chłopak zaczął majsterkować przy moich spodniach ocknęłam się. Odepchnęłam od siebie Zayna i lekko się odsunęłam.
-Nie chcę..- powiedziałam stanowczo patrząc w jego rozczarowane oczy.
-Nie rozumiem. Myślałem, że mnie kochasz.- powiedział rozczarowany, a ja wybuchłam.
-Nie wiem czy wiesz, ale miłość nie polega na seksie! Nie tylko o to w tym wszystkim chodzi!- krzyknęłam podnosząc się.
-Ale jeśli się kogoś kocha to ufa się mu w stu procentach.- usłyszałam ze strony szatyna i w tamtym momencie całkowicie wybuchłam. Emocje mną targały na wszystkie strony, a ja nie umiałam się opanować. Nie chciałam tak ważnej chwili psuć.
-I myślisz, ze tu chodzi tylko o jedno?! Najwidoczniej nie znasz definicji zaufania! Zadzwoń jak dowiesz się co to znaczy kochać.- powiedziałam wściekły i wybiegłam z pokoju. Od razu pokierowałam się w stronę gdzie mieszkał tymczasowo Harry. Chciałam móc się komuś wyżalić.Nie pukając weszłam do środka.
-Melanie.- powiedział widząc mnie całą zalaną łzami. Usiadłam na łóżku chłopaka i wtuliłam się w jego tors.- Ej spokojnie mała.- powiedział głaszcząc mnie po głowie.
-Czemu to zawsze kończy się kłótnia?- spytałam sama siebie i zamknęłam oczy.
-Może omówimy to przy lampce wina?- spytał chłopak wstając i sięgając do barku po alkohol. Nim się zorientowałam byłam całkiem pijana. Jedna lampka wina przemieniła się w dwie butelki, plus jakiś trunek, którego nie znałam.
-Zayn to dupek i całkowicie na ciebie nie zasługuje.- powiedział Harry. On był całkowicie trzeźwy. Nagle wszystko zaczęło zamazywać mi się przed oczyma. Pamiętam tylko jak całowałam się z Harrym i jak zaczął mnie rozbierać.
-Harry... Nie...- wyszeptałam odpychając go ostatkami sił. To jednak nie działało. Potem zasnęłam jak małe dziecko.
_______
Oj zamieszałam... Wiem;) Ale o to chodziło. Chcę teraz trochę to nakręcić i mam już pomysł na koniec, który zaskoczy was w stu procentach. Mogę wam przyrzec, że się nie zawiedziecie;)
-Harry... Nie...- wyszeptałam odpychając go ostatkami sił. To jednak nie działało. Potem zasnęłam jak małe dziecko.
_______
Oj zamieszałam... Wiem;) Ale o to chodziło. Chcę teraz trochę to nakręcić i mam już pomysł na koniec, który zaskoczy was w stu procentach. Mogę wam przyrzec, że się nie zawiedziecie;)