1 czerwca 2012

[9]-Nie martw się o mnie. Poznałam wspaniałych ludzi i czuję się świetnie.

                                    Usiadłam na jednej z ławeczek w poczekalni na odloty i wzięła od Harry'ego kawę, którą mi podał. Chłopak usiadł obok mnie i blado się uśmiechnął. Widziałam, że coś go gryzie, ale wiedziałam też, że nic mi nie powie. Siedzieliśmy więc tak w milczeniu, ja wpatrując się w ulatniającą się parę, a on bawiący się swoimi palcami. Co jakiś czas czułam jak mi się przygląda, ale ignorowałam to najlepiej jak umiałam.
- Melanie jesteś szczęśliwa?-spytał nagle opierając się o ławkę. Spojrzałam na niego zaskoczona pytaniem i zmrużyłam oczy. Sama nie wiedziałam. Czy ja na pewno jestem szczęśliwa? Co to tak właściwie szczęście? Da się je określić? Przywołałam w głowie obraz wysokiego szatyna i jego brązowych oczów, a na moich ustach pojawił się mimowolny uśmiech. Harry nie potrzebował mojej odpowiedzi. Po prostu wstał i przytaknął.- Cieszę się.-powiedział krótko po czym odszedł w kierunku rękawa prowadzącego do samolotu. Przypomniała mi się scena, która rozegrała się dzisiaj pod drzwiami domu chłopców. Wydawało mi się, że to najpiękniejsze chwile w moim życiu, ale czy aby na pewno? I co miało znaczyć to pytanie Loczka? Podniosłam się i upijając ostatni łyk napoju wyrzuciłam plastikowy kubek do kosza.
***
                            Po kolejnych sześciu godzinach lotu byliśmy na miejscu. O dziwo nie byłam zmęczona, ale Niall odstawiał jakieś cyrki. Chyba obraził się na Zayna, za to że to on zwrócił uwagę brunetki w samolocie. Na szczęście dziewczyna więcej do nas nie podeszła. Wzięłam swoją walizkę i poczułam jak ktoś mnie przytula. Była to mała Safaa. Uroczo się uśmiechała, a jej niebieskie oczka były radosne. Odwzajemniłam uśmiech gdy ktoś zabrał mi walizkę. Był to Louis. Zaoferował się, że on ją weźmie. Nie miałam nic przeciwko. Gdy usiedliśmy w aucie spojrzałam ukradkiem na Harry'ego. Siedział z brzegu i wyglądał przez szybę. Niall też był jakiś nie w sosie, ale on miał swoje powody. Wyjęłam z kieszeni telefon i przyjrzałam się zdjęciu na wyświetlaczu. Były na nim bliźniaki: Bonnie i Connie. Obydwie były cudowne i bardzo je kochałam mimo, że to właśnie one odebrały mi miłość rodziców.Ale przecież to nie ich wina. Safaa spojrzała na zdjęcie i wskazała palcem na Bonnie. Mimo, że bliźniaczki były identyczne ona właśnie wybrała Bonnie.
-Czemu ona jest smutna?-spytała, a ja spojrzałam na zdjęcie. Rzeczywiście mała była tego dnia w złym humorze, a wszystko przez... No właśnie. Przeze mnie. Tamtego dnia była ogromna kłótnia między mną, a ojcem. W napływie złości stłukłam porcelanowego aniołka, który należał do dziewczynki.
-Stłukłam jej ulubioną figurkę.-powiedziałam i poczułam jak Zayn mi się przygląda. Uśmiechnęłam się do niego niemrawo i spojrzałam za okno. Lou prowadził jak wariat, ale to dzięki temu już po piętnastu minutach byliśmy w hotelu. Safaa i mama Zayna pojechały od razu do kliniki, a my się rozpakowaliśmy. Usiadłam po turecku na ziemi i wyjęłam z walizki zdjęcie Josha[ mojego najlepszego przyjaciela]. Zabolało mnie, że przez ten cały czas nie zadzwonił, ale mogłam mu to wybaczyć. W końcu był na wsi u babci. Możliwe, że nie miał zasięgu. Przycisnęłam zdjęcie do siebie i zamykając oczy położyłam się na ziemi. Nie chciałam teraz płakać. Wzięłam głęboki wdech po czym powoli otworzyłam oczy i spojrzałam na wysokiego bruneta.  Jego oczy świeciły, a na twarzy gościł szeroki uśmiech. Stał oparty o ścianę w garniturze. Zdjęcie było zrobione tuż przed naszym balem w szkole. Było to największa impreza w tej okolicy. Koło chłopaka stała niska blondynka z uśmiechem na twarzy. Przytulała się do chłopaka, a na sobie miała beżową sukienkę w brązowe kropki. Uśmiechnęłam się widząc to i wyjęłam telefon. Wybrałam numer Josha i usiadłam na łóżku. Nie odbierał. Jak zwykle. Telefon zawsze zapominał, a z sobą nosił bezustannie tylko mp3. Muzyka towarzyszyła mu zawsze, grał w szkolnej kapeli. Usłyszałam ciche pukanie i równie cicho powiedziałam ,,Proszę.'' Już po chwili siedziałam wtulona w Zayna rozmawiając o wszystkim i niczym. Nie powiedziałam mu jednak nic o Joshu. Sądziłam, że to nie potrzebne.
***
                         Po dłuższym zastanowieniu stwierdziłam, że odwiedzę rodziców. Powiem im, że wszystko ze mną w porządku i chcę się usamodzielnić. Powinni zrozumieć. Zayn chciał iść ze mną, powiedziałam jednak stanowcze NIE. Moi rodzice mogli by źle zareagować na wieść, że mam chłopaka. Wpadli by w niepotrzebną histerię i na pewno nie wypuścili z domu. Po dziesięciu minutach drogi byłam pod drzwiami swojego domu. Nie wiedziałam czy mam dzwonić do drzwi, pukać czy po prostu wejść. Postawiłam na to pierwsze. Po krótkim czasie drzwi otworzyła mi kobieta w fartuszku. Ręce miała oblepione od jakiegoś ciasta, a twarz całą w mące, jak to ona. Na początku chyba mnie nie poznała bo stała i czekała aż coś po wiem, ale kiedy dotarło do niej, że to jej córka zaczęła wołać ojca i mocno mnie wyściskała.Wykręciłam oczyma i weszłam do środka. Bonnie i Connie przywitały mnie ciepłym uściskiem i całusami. Mocno je przytuliłam po czym spojrzałam na ojca. Stał oparty o ścianę przyglądając mi się spod byka.
-Czego tu chcesz?-spytał oschle, a mnie coś ukuło.
-Przyjechałam po swoje rzeczy.-wymyśliłam na poczekaniu i zobaczyłam jak mama idzie do kuchni.-Coś ci przeszkadza?-spytałam i wymijając go weszłam do siebie do pokoju. Uśmiechnęłam się widząc wszystko na swoim miejscu, a więc jednak im trochę na mnie zależy. Wyjęłam z szafy torbę i spakowałam najważniejsze rzeczy. Chwilę pobawiłam się z maluchami po czym wróciłam do korytarza. Widząc smutną twarz mamy blado się uśmiechnęłam i mocno ją przytuliłam.
-Nie martw się o mnie. Poznałam wspaniałych ludzi i czuję się świetnie.-powiedziałam całując ją w policzek. Wydawało mi się, że trochę ją uspokoiłam. Napotykając karcąc e spojrzenie ojca wyjęłam z torebki portfel i położyłam na stoliku pieniądze. Dokładnie taką samą sumę jaką im ukradłam. -Nie jestem złodziejką.-powiedziałam po czym wyszłam zamykając za sobą drzwi.
_____________
Nie wiem czy Josh będzie znaczącą postacią, ale chyba tak. oto i on: Josh

4 komentarze:

  1. Twój blog = me gusta ♥
    Rozdział mi się podoba.
    Może teraz Zayn dla odmiany miałby scenę zazdrości o Josha?
    Bo przyznam, że niezły jest.
    Ale oczywiście - Zayn forever.♥.

    zapraszam na mojego bloga:
    pamietnik-nayi.blogspot.com

    także z Zaynem ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój blog został oceniony na http://krytyczne-myslenie.blogspot.com/ Zapraszam do obejrzenia oceny ; )
    Pozdrawiam, Shuu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział jest bardzo dobry :)
    Cieszę się ,że Mel odwiedziła rodziców :)
    Fajnie też ,że dodałaś nową postać :)
    Czekam na niezłą akcje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. świetny blog ! ;D zapraszam do mnie: http://free-emotions.blogspot.com/ .. obserwujemy?? Już dodałam ;D

    OdpowiedzUsuń