22 maja 2012

[8],,O matko! To One Direction! Nie, ta dziewczyna jest okropna. Co ona robi z Zaynem?''

                           -Jak cię... kocham.-powiedział w końcu, a ja popłakałam się jak małe dziecko.Na tę chwilę czekałam od dłuższego czasu, ale nie chciałam usłyszeć tego w takiej sytuacji.- Jak cię wtedy zobaczyła z...- nie pozwoliłam mu dokończyć.
-Pocałuj mnie.-powiedziałam łapiąc drugą rękę chłopaka. Ten uroczo się uśmiechnął i puszczając moje ręce objął moją twarz. Złożył na moich wargach delikatny pocałunek, którego chyba nigdy nie zapomnę. Jego ręce powędrowały na moje biodra, a moje na szyję chłopaka. Pocałował mnie po raz kolejny tym razem namiętniej. Odwzajemniłam pocałunek wplatając swoje palce w włosy chłopaka. Byliśmy tylko my i nasze głośne oddechy. Gdy w końcu oderwaliśmy się od siebie nadal w to nie wierzyłam. Zayn szeroko uśmiechał się ukazując tym samym swoje białe zęby. Przegryzłam dolną wargę i objęłam go w pasie przytulając się.
                                                                     ***
    Jutro mieliśmy wyjechać z chłopakami do Nowego Jorku. Safaa uparła się, że pojadę z nimi, zresztą Zayn też tak postanowił. Nie miałam zbytnio nic do stracenia, ale bałam się, że mogę spotkać rodziców. Upchałam do walizki ostatnią koszulkę i usiadłam na walizce. Zamek nie chciał się dopiąć. Zaczęłam skakać po moim bagażu gdy do pokoju wszedł Niall.  Uniósł jedną brew i zepchnął mnie z walizki, tak że upadłam na podłogę. Szybko się podniosłam i odgarniając włosy z twarzy spojrzałam na blondyna. Chłopak usiadł na moje miejsce i zaczął się bujać. Wyglądał przekomicznie co skwitowałam gromkim śmiechem.
-Zapinaj, a nie się śmiejesz!-krzyknął i wytknął mi język. Wykręciłam oczyma i zapięłam walizkę. Chłopak zszedł i pchnął mnie na łóżko. Moje ręce zablokował mi swoimi dłońmi, a nogi swoimi. Szeroko się uśmiechnął i pocałował w czoło po czym wyszedł.
-Wariat!-krzyknęłam ciągnąc walizkę na dół. Po tym jak staliśmy się z Zaynem parą mieszkałam z nimi. Chłopaki stali mi się jeszcze bliżsi, ale kontakt z Paulem całkiem zanikł. Camilla czasem dzwoniła pytając co u mnie. Tak na prawdę gdyby nie chłopcy nie miała bym tu przyjaciół. Może Cami, ale ona nie miała czasu. Oczywiście po tym całym incydencie w lesie zwolniłam się z restauracji i aktualnie poszukuję pracy. Przy schodach dopadł mnie Zayn i zabrał mi walizkę pięknie się uśmiechając.-Co ty masz taki dobry humor?-spytałam schodząc po chodach i stając koło drzwi. Reszta paczki była już w samochodzie i czekali tylko na nas. Mulat spojrzał na mnie i jeszcze szerzej się uśmiechnął. Odstawił walizkę z boku po czym podszedł bliżej. Oparłam się o drzwi i poczułam jak brązowooki składa na moich ustach delikatny pocałunek. Przyciągnął mnie do siebie i pogłębił go.
-Bo cię kocham...Mówiłem już?-powiedział odrywając się ode mnie, ale  nie puszczając.
-Jakieś tysiąc razy.-powiedziałam zakładając mu ręce na szyję. Zagryzłam dolną wargę i musnęłam jego wargi moimi. Nagle ktoś otworzył drzwi i zostaliśmy przygnieceni do ściany.
-Gołąbeczki nie chcę was pośpieszać, ale samolot nam odleci.-powiedział Lou i odciągnął mnie od Zayna.
-Czy ty zawsze musisz przeszkadzać?-powiedział Zayn wychodząc z domu. Louis wytknął mu tylko język i zasiadł za kierownicą minivana.  Moje miejsce było pomiędzy Safaą a jej mamą. Zayn siedział z tyłu i całą drogę czułam na swoich plecach jego wzrok. Co jakiś czas odwróciłam się by go ochrzanić, ale wychodziło na to, że posyłałam mu ciepły uśmiech. Po około półgodzinie byliśmy na lotnisku, a wszystko przez te korki. Już myślałam, że nie zdążymy gdy usłyszałam ostatnie wezwanie, ale nikt prócz mnie nie był tego zdania. Zdążyliśmy w ostatniej chwili. W samolocie usiadłam koło Zayna i Nialla. Ten drugi na okrągło czymś się objadał. Nie obyło się bez wytykania palcami i tekstów typu: ,,O matko! To One Direction! Nie, ta dziewczyna jest okropna. Co ona robi z Zaynem?''. Zayn był na tyle wychowany, że nie zwrócił im uwagi na ich chamskie zachowanie, ale tak szczerze to mi nie przeszkadzało. Byłam tego samego zdania co one. Przecież ja kompletnie nie pasowałam do jednego z piątki członków One Direction. Splotłam swoje palce z palcami chłopaka i oparłam głowę o jego ramieniu. Poczułam jak chłopak całuje mnie w czołu, a w krótkim czasie po tym zasnęłam.
***
                Obudził mnie cichy szept Zayna i wydobywający się z głośników głos stewardessy. Otworzyłam niechętnie oczy i spojrzałam na uśmiechniętego szatyna, który wypożyczył mi na jakiś czas swoje ramię. Spojrzałam na siedzącego obok Nialla i o dziwo nic nie jadł. Siedział grzecznie przyglądając się nogom dziewczyny, która wyszła właśnie z toalety. Cicho zachichotałam i dopiero wtedy Niall zwrócił na mnie uwagę.
-Coś nie tak?-spytał zaskoczony i rzucił mi w włosy popcorn który trzymał na kolanach.
-Pożerałeś ją wzrokiem...-powiedział za mnie mulat i zapiął pas. Poszłam w jego ślady i spojrzałam na Nialla. Ten pokazał mi a swój zapięty pas, ale po chwili szybko go odpiął.
-Kurde! Jak to się zapina do cholery!-krzyknął widząc jak dziewczyna przechodzi koło niego. Brunetka stanęła koło niego, a ja z Zaynem zwijaliśmy się ze śmiechu.
-Chcesz to mogę ci pomóc.-powiedziała obojętnie patrząc na blondynka. Chłopak przytaknął ledwo powstrzymując się od uśmiechu. Zapięła mu pas i spojrzała na Zayna.- To wy jesteście One Direction prawda? Moja siostra was uwielbia.-powiedziała patrząc prosto w oczy mojemu chłopakowi. Myślałam, że zaraz skoczę jej do gardła. Opanowałam się jednak i oparłam o fotel.-Jestem Julie.-powiedziała szczerząc się.
-Ja Zayn, a ten oto tłumok to Niall.-powiedział brązowooki wyciągając do niej rękę. Uścisnęli je dokładnie przed moim nosem, a ja myślałam, że im je rozszarpię. Nie mam pojęcia co mną kierowało.- No tak.-powiedział Zayn patrząc na mnie przepraszająco.
-Sama się przedstawię...-powiedziałam cicho spoglądając z sztucznym uśmiechem na dziewczynę.- Jestem Melanie. Dziewczyna Zayna.-powiedziałam gdy z głośników znów wydobył się głos stewardessy oznajmiający, że zaraz lądujemy na postoju. Odetchnęłam widząc jak brunetka siada na swoje miejsce. Zamknęła oczy by się uspokoić po czym spojrzałam na szatyna. Przyglądał mi się nie rozumiejąc o co chodzi.
-I tak nie zrozumiesz...-powiedziała, a on tylko przytaknął.
-Te wasze babskie myślenie...-powiedział całując mnie w czoło i kładąc swoją dłoń na mojej.
_____________
Trochę was zasłodziłam, ale o to chodziło. Teraz wszystko będzie dobrze, cud miód. Na razie nie mam pomysłu na dalszą akcję, ale na pewno wymyślę.Wena mi dopisuje;)
Dedykacja: Ten rozdział chciała bym zadedykować Jemi. Po prostu za to że jest i mnie wspiera;)

16 maja 2012

[7]-Ten pieprzony laluś przelizał się z jakąś fanką na oczach Melanie!

                                     Podniosłam się i ocierając łzy ruszyłam w stronę sceny. Musiałam mu to wszystko wytłumaczyć, powiedzieć jak było i co do niego czuję. Nie ważne czy mnie spławi i powie, że on nic nie czuje. Musiałam spróbować. Szłam z Harrym w milczeniu aż doszliśmy do miejsca gdzie odbywała się zbiórka pieniędzy. Rozejrzałam się w koło szukając znanej mi twarzy mulata, a gdy ją znalazłam zapragnęłam uciec z tamtego miejsca. Chłopak siedział tyłem do mnie całując jakąś dziewczyną i uśmiechając się pomiędzy pocałunkami. Myślałam, że wybuchnę płaczem jednak tak się nie stało. Stałam jak wyryta w marmurze i przyglądałam się parze przy stoliku. Harry widząc to samo co ja nabrał powietrza w płuca i zasłonił mi widok.
-Mel on teraz nie myśli.-powiedział patrząc na mnie swoimi zielonymi tęczówkami. Spojrzałam na nie z wściekłością, a zarazem bólem.
-A kiedykolwiek pomyślał? Nie chcą na niego patrzeć...-powiedział i wymijając chłopaka ruszyłam w stronę hotelu. Na koniec koncertu miała się odbyć moja i Zayna przemowa, ale chłopak będzie musiał radzić sobie sam.Gdy byłam już przed hotelem zmieniłam plan działania. Ominęłam go i poszłam w stronę restauracji w której pracowałam. Camilla była jedyną osobą z którą mogłam w tej chwili porozmawiać. Miejsce w którym pracowałam było kompletnie puste, wszyscy byli teraz na koncercie. Dziewczyna siedziała przy jednym z stolików razem z Lucasem. Jego obecność nie była mi na rękę, ale nie miałam już siły udawać twardej. Wpadłam w ramiona Cami i zaczęłam płakać.
-Spokojnie...- próbowałam coś z siebie wydukać, ale udawały mi się tylko nic nie znaczące słowa.
Oczami Harry'ego :
                                  Nie rozumiałam jak Zayn mógł być tak podły. Przyjaźniłem się z nim od dwóch lat i nigdy nie spodziewał bym się po nim takiego zachowania. Tak, kiedyś już wykorzystywał dziewczyny jak popadnie, ale przecież przeszedł metamorfozę. Wściekły podszedłem do niego i odsunąłem od niego brunetkę. Zdezorientowana dziewczyna spojrzała na mnie z oburzeniem, ale widząc kim jestem podkuliła ,,ogon'' i odeszła.
-Co ty odpierdalasz?!-krzyknąłem na niego pukając się w głowę na znak jego głupoty.- Nie widzisz, że ją ranisz debilu?!- nie wiem co mnie poniosło. Po prostu coś kazało mi stanąć w obronie Melanie.
-Spytaj się jej co ona wyrabiała w lesie z tym dupkiem!- nagle koło nas pojawili się chłopaki. Niall objadał się jakąś zapiekanką, Lou przyciskał do siebie Eleanor[ jego dziewczynę], a na Liama nie zwróciłem kompletnie uwagi. Stał pomiędzy nami w razie gdybyśmy skoczyli sobie do gardeł.
-Ej! Co się dzieje?-spytał spokojnie Liam patrząc to na mnie to na Zayna. Brakowało mi po prostu słów by powiedzieć. Widząc jednak jak Zayn chce zacząć wyprzedziłem go.
-Ten pieprzony laluś przelizał się z jakąś fanką na oczach Melanie!- Zayn do tej pory wyglądał na rozbawionego całym tym zajściem, ale dopiero teraz jego rysy twarzy spoważniały. Chyba zrozumiałam co zrobił.
-To ona całowała się w lesie z tym całym Paulem!- Zayn odpalił papierosa i wsadził go sobie do ust. Zawsze palił gdy był zdenerwowany i chciał się uspokoić. Lou wyrwał mu papierosa i rzucając na ziemie zdeptał.
-Nie pamiętasz już co obiecałeś fanką? Rzucasz.-powiedział wypuszczając z objęć El.
-Ona tego nie chciała! On to wymusił! Dociera do ciebie ta wiadomość?!- wrzasnąłem i złapałem się za głowę. jak można być takim głupkiem i myśleć, że dziewczyna która patrzy na ciebie jak na jakiś cud natury obmacywała się z innym. Gołym okiem widać, że oboje patrzą na siebie jak zakochani.
Oczami Melanie:
                              Usiadłam na hotelowym łóżku i wzięłam od Cami kubek z herbatą. Po tym jak wypłakałam jej się w rękaw przenieśliśmy się do mojego pokoju w hotelu by na spokojnie porozmawiać. wszystko jej opowiedziałam powstrzymując napływające mi do oczu łzy. Zayn dzwonił do mnie dwa razy, ale ja nie odbierałam. Nie chciałam go widzieć na oczy. Po kilku godzinach zasnęłam oparta o ramię Camilli. Obudziłam się dopiero kolejnego ranka, ale dziewczyny już nie było. Jak się potem okazało była załatwić mi wolne na dzisiejszy dzień. Podejrzewałam, że rodzice Paula i tak mnie zwolnią. Ostatnio zaniedbywałam pracę, ale chciałam pomóc Safai i nadal chciałam. Nie miałam zamiaru poddać się tylko dlatego, że Zayn całował się z inną dziewczyną. W końcu tu chodziło o jego siostrę, a nie o niego. 
    Znowu rozległ się dzwonek mojego telefonu, a na wyświetlaczu wyskoczyło ,,Zayn''. Rozłączyłam się po raz kolejny i opadłam twarzą w poduszkę. Cami była właśnie w hotelowym barze gdy ktoś zapukał do drzwi.Podeszłam do nich powoli nie patrząc nawet jak wyglądam i otworzyłam. Widząc po drugiej stronie Zayna chciałam zatrzasnąć drzwi, ale ten wstawił pomiędzy framugę, a drzwi nogę.
-Spieprzaj!-wrzasnęłam opierając się o drzwi. Po moich policzkach nie ciekły już łzy.
-Daj mi powiedzieć...-powiedział spokojnie otwierając szerzej drzwi. Nie miałam siły by go powstrzymać więc chłopak bez problemu wszedł.
-A ty mi dałeś?! Od razu mnie posądziłeś o... Sama nie wiem jak to nazwać!-wrzasnęłam mu w twarz patrząc mu prosto w oczy. Widziałam w nich smutek, tak ogromny jak u nikogo.  Po moim policzku popłynęła pojedyncza łza więc szybko się obróciłam i stanęłam pod oknem. Słyszałam jego kroki. Zamknęłam oczy nie chcąc płakać i poczułam jak łapie mnie za dłoń.Nie odwróciłam się, on sam obrócił moja twarz w swoją stronę. Niepewnie otworzyłam oczy i natknęłam się na jego piękne, ciemne oczy, które tak bardzo kochałam. One już pierwszego dnia gdy go poznałam urzekły mnie. Tak trudno było im się oprzeć nie wiem jak robili to chłopcy. Uśmiechnęłam się i poczułam na sobie oddech szatyna. Jego twarz była tak blisko mojej, że mogło stać się wszystko.
-Byłem zły... Bardzo... Nie wiesz co do ciebie czuję... Jak cię...-nagle głos mu zadrżał. Chciałam to usłyszeć tu i teraz. Miałam ogromną nadzieję, że Cami spotkała Nialla i trochę jej się zejdzie. Wpatrywałam się w niego nie mogąc oderwać wzroku. Serce waliło mi jak oszalałe, a on stał w milczeniu nie mogąc się przemóc.


___________
Ten rozdział miałam napisany już dawno temu dlatego dodaję go teraz mimo braku czasu. Aktualnie powinnam się uczyć do matematyki, ale mam nadzieję, że pan mi wybaczy;D

9 maja 2012

[6]- Nie potrafię ci uwierzyć... Zresztą my jesteśmy tylko przyjaciółmi.

                                 Przygotowania do koncertu szły pełną parą. Nawet Simon, mentor chłopców był zachwycony pomysłem. Miał być to koncert dla ulicznych mieszkańców, a wyszła międzynarodowa impreza. Wiedziałam, że dzięki tym pieniądzom Safaa będzie czuć się lepiej, a możliwe, że wyzdrowieje. Zayn był pełen zapału i chęci co sprawiało, że nie spał całymi nocami. Wzięłam do ręki mikrofon i weszłam na scenę. Chyba tylko to było jedynym minusem...  Chłopcy stwierdzili, że skoro wymyśliłam całą tę akcję to muszę zaśpiewać. Nie podobał mi się ten pomysł, ale Harry mówił, że śpiewam pięknie. Tak szczerze to mu nie wierzyłam i chyba nikomu bym nie uwierzyła.
-Muszę śpiewać?- spytałam cicho stając koło Zayna. Minął tydzień od kiedy dowiedziałam się o chorobie jego siostry i coraz bardziej się z nimi zżywałam. Safaa była dla mnie jak młodsza siostra, a Zayn... Był kimś więcej niż przyjacielem.
-Przecież śpiewasz pięknie. Robisz to dla Safay- powiedział Niall puszczając mi oczko. Trwała ostatnia, generalna próba przed występem. Miało być jeszcze kilka innych gwiazd, ale tak naprawdę nie interesowały mnie one. Próba skończyła się po półgodzinie i mogłam w końcu zejść ze sceny. Podeszłam do jednej z ławeczek wyznaczonych dla widowni i usiadłam.
-Jesteś wspaniała...-usłyszałam za sobą czuły i męski głos. Obróciłam głowę w stronę blondyna i posłałam mu delikatny uśmiech.
-Nie sądzę... Co ty tu robisz?-spytałam widząc jak siada obok mnie.Utkwiłam wzrok w swoich butach starając się unikać wzroku Paula. Zawsze gdy go napotykałam dziwnie się czułam jakby mnie przeszywał na wylot i szukał potrzebnych mu informacji.
-Przyszedłem na koncert.-powiedział łapiąc za mój podbródek, a tym samym nakazując spojrzeć sobie w oczy. Czułam bijące od nich ciepło i bezpieczeństwo. Niebieskie tęczówki przyciągały jak dwa magnesy i nie pozwalały odwrócić wzroku. Blondyn odgarnął opadający mi na twarz kosmyk włosów po czym włożył ręce do kieszeni, Tym razem jednak to ja nie mogłam pohamować ciekawości i nie spuszczałam go z oczu.- Chcę usłyszeć tylko ciebie.-powiedział patrząc przed siebie. Uśmiechnęłam się i poczułam jak  jego palec jeździ po moim ramieniu. Nagle ktoś wskoczył pomiędzy nas i objął mnie ramieniem. szybko spuściłam wzrok i poczułam, że źle robię.
-Gotowa?-spytał Zayn patrząc mi głęboko w oczy. Na mojej twarzy mimowolnie  pojawił się uśmiech. Kochałam jego uśmiech, jego czekoladowe spojrzenie, jego usta, które najchętniej bym pocałowała. Nie sądziłam, że mogę kogoś tak bardzo pokochać. Nie byłam tylko pewna czy on czuje to samo. W odpowiedzi przytaknęła tylko i wstałam. Idąc już w stronę sceny obejrzałam się do tyłu i napotkałam wesołe spojrzenie Paula. Koło niego siedziała już Cami i machała do mnie.
- Boję się...-powiedziałam cicho gdy byliśmy już za sceną. Ręce trzęsły mi się i nie potrafiłam tego opanować. Czułam się jakbym zaraz miała skoczyć z samolotu bez spadochronu. Tak tylko, dla zabawy.
- Trema dopada każdego.- powiedział Harry wkładając do ucha podsłuch. Zayn złapał mnie za ramiona i znacząco nabrał powietrze w płuca. Powtórzyłam to kilka razy po czym zamknęłam oczy.
-Będzie okey. Pamiętaj, że robisz to dla Safay.- powiedział Zayn całując mnie w czoło. Zawsze to robił gdy był zdenerwowany. Cicho się zaśmiałam i wzięłam do ręki mikrofon. Miałam tylko króciutki fragment, który należał wcześniej do Harrego. Chłopak odstąpił mi go z wielką przyjemnością.
             Na scenie stres odpuścił i zaśpiewałam bez żadnych problemów. W towarzystwie takich gwiazd jakimi byli 1D byłam szarą muszką. Nie wiem jakim cudem właśnie ze mną się zaprzyjaźnili. Czułam się jak w jakiejś bajce. Podeszłam do jednego ze stoisk z lodami gdy ktoś objął mnie od tyłu w pasie. Odwróciłam się do chłopaka i niechętnie stwierdziłam, że był to Paul. Nie powiem... Liczyłam na kogoś innego.
-Byłaś wspaniała. Przejdziemy się?-spytał blondyn wskazując głową na dróżkę prowadzącą w stronę lasku. Zastanowiłam się chwilę po czym stwierdziłam, że co mi szkodzi? Rozejrzałam się w koło szukając kogoś z zespołu, widząc niedaleko Lou pokazałam mu gestem ręki że idę z Paulem. Ten tylko przytaknął i wrócił do podrywania jakiejś dziewczyny, która była tym faktem zachwycona. Gdy tylko znaleźliśmy się w głębi lasu Paul przystał i złapał mnie za rękę. Nie miałam pojęcia jak mam się zachować.Stałam w bezruchu patrząc mu w oczy i  cała się trzęsłam.- Mel... Wiem, że znamy się krótko, ale ja...- nim zdążył dokończyć przerwałam mu. Te słowa słyszałam już wiele razy i nie chciałam słyszeć po raz kolejny i to jeszcze od osoby, której nie darzyłam tym uczuciem. Cofnęłam się o krok wpadając tym samym na jedno z drzew.
- Paul... Nie... To nie może tak się potoczyć.-powiedziałam po czym wymijając go ruszyłam w stronę miejsca gdzie znajdowała się scena. Blondyn był jednak szybszy. Złapał mnie za rękę i tak mocno zacisnął, że nie mogłam się wyrwać.
-Melanie nie rób mi tego...- powiedział po czym dociskając mnie do drzewa pocałował. Otworzyłam zaskoczona oczy i chciałam się wyrwać on jednak był za silny. Dłonie jeszcze mocniej zacisnął na moich nadgarstkach i zablokował mi nogi swoimi. Nie mogłam się ruszyć. Zechciałam wybuchnąć płaczem i dać mu w twarz. Jak on mógł mi to zrobić. Po chwili ustąpiłam i usłyszałam czyjeś kroki. Paul powoli odsunął się ode mnie i spojrzał w stronę szatyna przyglądającego się nam.
-Puszczaj mnie...-wysyczałam przez zęby widząc jak Zayn się oddala. Uderzyłam Paula w krocze po czym pędem pobiegłam za ciemnookim. Złapałam go dopiero w miejscu gdzie kończył się las. Złapałam go za rękę, ale on brutalnie ją wyrwał i spiorunował mnie wściekłym spojrzeniem.
-Zostaw mnie... Wracaj do niego.-powiedział idąc dalej. Nie miałam pojęcia jak mam mu wytłumaczyć całą tę sytuację. Pobiegłam za nim i zagrodziłam mu drogę.
-Nie chciałam tego pocałunku... Zrozum. Chciałam tylko się przejść nie wiedziałam, że do tego dojdzie...-mówiłam prawie płacząc. Jednak Zayn był osobą, której nie chciałam stracić. Spojrzałam w ciemne oczy chłopaka i zobaczyłam w nich iskierkę nadziei, która natychmiast znikła.
- Nie potrafię ci uwierzyć... Zresztą my jesteśmy tylko przyjaciółmi.-powiedział po czym wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i mnie wyminął. Usiadłam pod drzewem zalewając się łzami.Nie miałam pojęcia czemu do tego dopuściłam. Paul wydawał mi się być inny, normalny. Ukryłam twarz w dłoniach i zaszlochałam, gdy poczułam jak ktoś mnie obejmuje. To był Harry. Uśmiechał się do mnie chcąc dodać mi otuchy.
- Wszystko schrzaniłam. To nie tak miało być!-krzyknęłam i wtuliłam się w tors Loczka. Ten tylko pogłaskał mnie po głowie i mocno przytulił.
-Będzie dobrze.- powiedział po czym mocniej mnie uściskał.

_________________
Powoli opadam z weny. Nie minął nawet tydzień, ale dodaję bo czuję taką wewnętrzną potrzebę;) Mam nadzieję, że wam się spodoba i pomożecie mi wytrwać do końca.

3 maja 2012

[5]Co powiesz na to, że chłopcy dadzą koncert? Specjalnie dla ciebie.

                          Podeszłam bliżej, a gdy Zayn wstał wpadłam mu w ramiona. Uwiesiłam się mu na szyi i mocno wyściskałam. Cały się trząsł, nie umiałam tego powstrzymać. Był w całkowitej rozsypce.Gdy chłopak rozluźnił uścisk lekko się odsunęłam i spojrzałam mu w oczy. Nie płakał, ale oczy miał czerwone. Dopiero gdy otarł spływającą po moim policzku łzę zorientowałam się, że płacze.
-Nie becz mała.-powiedział całując mnie w czoło.
-Czemu mi nie powiedziałeś?-spytałam siadając na jednym z krzesełek. Zayn usiadł obok mnie. Spojrzałam pierw na niego, a potem na Paula który stał z boku i się nam przyglądał.- Zaraz wracam...-powiedziałam podchodząc do Paula.
-Kto to?-spytał blondyn mierząc wzrokiem mojego przyjaciela.
-To mój przyjaciel. Możesz mi dać na jutro wolne? Proszę. Ja muszę być z nim.-powiedziałam cicho zerkając kątem oka na szatyna.
-Jasne. Nie ma sprawy. Jak będziesz czegoś potrzebować dzwoń.-powiedział i całując mnie w policzek odszedł. Wróciłam do Zayna i napotkałam wściekłe spojrzenie wymierzone w Paula. Nie miałam pojęcia co jest grane, ale postanowiłam to zignorować.
- Nie miałem kiedy.-odpowiedział na moje wcześniejsze pytanie i podszedł do szyby naprzeciwko nas. Wstała i podążyłam za nim. Na łóżku leżała dziewczynka. Miała może z dziewięć lat i piękne ciemne włosy tak samo jak Zayn.- Czemu to nie mogę być ja...-powiedział przykładając czoło do szyby.  Utkwiłam w nim wzrok i sama poczułam jego cierpienie.
-Nie mów tak... Proszę... Ktoś tam na górze chciał by tak było.-wiedziałam, ze Zayn jest innej wiary i gdybym powiedziała Bóg mógłby mnie źle zrozumieć.- Ale jeśli chce by przeżyła to przeżyje. Safaa wygląda na silną dziewczynkę.-złapałam rękę Zayna i mocno ją uścisnęłam. Chłopak spojrzał na mnie i blado się uśmiechnął.
-To jej to powiedz... Ona pogodziła się już z tym, że zginie. Chce by nastąpiło to jak najszybciej.- powiedział splatając swoje palce z moimi. Spojrzałam z powrotem na dziewczynkę i zauważyłam jak się nam przygląda. Lekko się uśmiechała.
-Chodźmy do niej...-powiedział ciągnąc Zayna za rękę do sali. -Cześć Safaa.-powiedziałam wchodząc do środka i siadając na jednym z krzesełek. Szatyn nie usiadł. Stanął za mną kładąc mi ręce na ramionach.
-Cześć. Mój brat nareszcie znalazł sobie dziewczynę. Co za ulga... Myślałam, że wiecznie będzie singlem.-powiedziałam szeroko się uśmiechając. Cicho się zaśmiałam i spojrzałam na chłopaka. Ten jednak nie miał humoru. Stał niewzruszony przypatrując się nam.
-Jestem Melanie. Jak się czujesz?-spytałam. Zayn nachylił się nad moim uchem i wyszeptał.
-Moja matka się nam przygląda.-spojrzałam w stronę szyby i przytaknęłam głową na znak powitania. Kobieta była niska, miała ciemne włosy i taką samą karnację jak jej dzieci. Oczy miała ciemne i podkrążone, ale mimo to wyglądała pięknie.
- Czy to ma jakieś znaczenie? I tak niedługo zejdę z tego świata.-powiedziała pochmurniejąc. Postanowiłam podnieść ją trochę na duchu.
-Lubisz słuchać swojego brata i jego przyjaciół?-spytałam jeżdżąc palcem po jej ręce. Dziewczynka przytaknęła, a ja się uśmiechnęłam.- A co byś powiedziała gdybym ci powiedziała, że jest szansa na przeżycie? Taka mała, ale jest.-powiedziałam.
-Nie ma.-odparła krótko dziewczynka.
-Ja wiem swoje! Kiedyś u mnie w szkole była moja koleżanka chora na białaczkę.-mówiłam prawdę.- I przeżyła dzięki pieniądzom które zebraliśmy na koncercie charytatywnym.- to już nie była prawda. Vicky zmarła, ale pieniądze uratowały życie innym dzieciom.
-Na prawdę?-powiedziała Safaa nie wierząc.
-Na prawdę. W Ameryce jest taki specjalny szpital, ale jest jeden warunek.-powiedziałam ściskając jej dłoń. Czułam, że powoli mi wierzy.- Pacjentka też musi tego chcieć. Co powiesz na to, że chłopcy dadzą koncert? Specjalnie dla ciebie.- Zayn jakby nagle drgnął bo usiadł obok mnie i spojrzał na mnie.
-Jestem za!-powiedziała szatynka szeroko się uśmiechając. Każdy taki uśmiech na twarzy chorego dziecka napawał nadzieją i wiem jak ważna była teraz dla Zayna i jego mamy.
-A ty nie masz nic do gadania.-powiedziałam uderzając przyjaciela w tors. Nagle na jego twarzy pojawił się uśmiech. Może jeszcze nie taki jak wcześniej, ale jednak uśmiech.- Śpij mała.-powiedziałam i puszczając jej dłoń wyszłam z pomieszczenia, a za mną Zayn.
-Dobry...-nim zdążyłam przywitać się z matką Zayna ten wziął mnie na ręce i okręcił w koło własnej osi. -Twoja mama...-powiedziałam cicho mu na ucho, ale ona nawet nie zwrócił na to uwagi.
-Jesteś wspaniała! To jest świetny pomysł! Możemy ją uratować!-powiedział stawiając mnie na ziemi i podbiegając do matki.
-A przynajmniej podtrzymać na duchu.- powiedziałam patrząc w uradowane oczy kobiety.
-A co to za pomysł?- Zayn zaczął z zapałem opowiadać o moim planie. Zorganizowanie takiego koncertu wymagało dużo pracy, ale on był zdolny zostawić wszystko karierę, przyjaciół... By tylko uratować siostrę. Widać było, że ja kocha. Siedzieliśmy tak przed salą, a mama chłopaka słuchała coraz to bardziej się uśmiechając. Nie wiem kiedy moja głowa opadła na ramię chłopaka i zasnęłam.
***
                              Obudziłam się czując jak ktoś mnie bierze na ręce. Otworzyłam powoli oczy i ujrzałam jasne światło. To było słońce. Po deszczowej nocy nastał słoneczny dzień, zachęcający do wstania. Ja jednak byłam tak zmęczona, że tylko wtuliłam się w tors chłopaka, który mnie niósł. Uśmiechnęłam się czując perfumy bardzo bliskiej mi po dzisiejszej nocy osobie, a mianowicie Zayna. Usłyszałam jak otwierają się drzwi i nagle ktoś polał mnie wodą. Przestraszona zaczęłam wrzeszczeć i wypadłam Zaynowi z objęć. Wylądowałam na twardej ziemi co skutkowało kilkoma siniakami. Spojrzałam zaspanymi oczyma na Louisa, a potem na resztę chłopców. Jedynie Nialla nie było, ale zaraz dotarł z kanapką w ręce. Uniosłam lekko głowę i przebiegłam po twarzach przyjaciół. Wszyscy byli zadowoleni z siebie, a ja byłam w okropnym stanie.
-Mel nic ci nie jest?-spytał Zayn pomagając mi wstać.  Zamrugałam tylko kilka razy co on chyba wziął za tak bo spojrzał na chłopaków.- Co wy wyrabiacie?
- Urządzaliśmy sobie bitwę, a ty się spóźniłeś.-ledwo stałam na nogach i najchętniej poszła bym się położyć, ale wiedziałam, że w przypadku chłopaków to tak nie działa.
-Mel chcesz się położyć? Wyglądasz na zmęczoną.-powiedział troskliwym głosem Zayn. 
-Odpowiedz mi na jedno pytanie. Czy w towarzystwie tych czterech chłopaków, a zwłaszcza Lou da się spać?- Zayn pokiwał przecząco głową, a ja wzruszając ramionami usiadłam na kanapie.- To powiedz im o naszym pomyśle.-powiedziałam przymykając oczy. Chłopak najwidoczniej widział, że odpływał bo usiadł obok i i wystawił mi swoje ramie. Może i nie było najwygodniejsze, ale zawsze coś. Za każdym jego słowem chłopcy byli jeszcze bardziej przejęci, a ja śpiąca.
________________
Podoba się? Mi średnio. Mam już napisane kilka kolejnych rozdziałów i powiem szczerze, że wśród nich są lepsze rozdziały.