Przygotowania do koncertu szły pełną parą. Nawet Simon, mentor chłopców był zachwycony pomysłem. Miał być to koncert dla ulicznych mieszkańców, a wyszła międzynarodowa impreza. Wiedziałam, że dzięki tym pieniądzom Safaa będzie czuć się lepiej, a możliwe, że wyzdrowieje. Zayn był pełen zapału i chęci co sprawiało, że nie spał całymi nocami. Wzięłam do ręki mikrofon i weszłam na scenę. Chyba tylko to było jedynym minusem... Chłopcy stwierdzili, że skoro wymyśliłam całą tę akcję to muszę zaśpiewać. Nie podobał mi się ten pomysł, ale Harry mówił, że śpiewam pięknie. Tak szczerze to mu nie wierzyłam i chyba nikomu bym nie uwierzyła.
-Muszę śpiewać?- spytałam cicho stając koło Zayna. Minął tydzień od kiedy dowiedziałam się o chorobie jego siostry i coraz bardziej się z nimi zżywałam. Safaa była dla mnie jak młodsza siostra, a Zayn... Był kimś więcej niż przyjacielem.
-Przecież śpiewasz pięknie. Robisz to dla Safay- powiedział Niall puszczając mi oczko. Trwała ostatnia, generalna próba przed występem. Miało być jeszcze kilka innych gwiazd, ale tak naprawdę nie interesowały mnie one. Próba skończyła się po półgodzinie i mogłam w końcu zejść ze sceny. Podeszłam do jednej z ławeczek wyznaczonych dla widowni i usiadłam.
-Jesteś wspaniała...-usłyszałam za sobą czuły i męski głos. Obróciłam głowę w stronę blondyna i posłałam mu delikatny uśmiech.
-Nie sądzę... Co ty tu robisz?-spytałam widząc jak siada obok mnie.Utkwiłam wzrok w swoich butach starając się unikać wzroku Paula. Zawsze gdy go napotykałam dziwnie się czułam jakby mnie przeszywał na wylot i szukał potrzebnych mu informacji.
-Przyszedłem na koncert.-powiedział łapiąc za mój podbródek, a tym samym nakazując spojrzeć sobie w oczy. Czułam bijące od nich ciepło i bezpieczeństwo. Niebieskie tęczówki przyciągały jak dwa magnesy i nie pozwalały odwrócić wzroku. Blondyn odgarnął opadający mi na twarz kosmyk włosów po czym włożył ręce do kieszeni, Tym razem jednak to ja nie mogłam pohamować ciekawości i nie spuszczałam go z oczu.- Chcę usłyszeć tylko ciebie.-powiedział patrząc przed siebie. Uśmiechnęłam się i poczułam jak jego palec jeździ po moim ramieniu. Nagle ktoś wskoczył pomiędzy nas i objął mnie ramieniem. szybko spuściłam wzrok i poczułam, że źle robię.
-Gotowa?-spytał Zayn patrząc mi głęboko w oczy. Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Kochałam jego uśmiech, jego czekoladowe spojrzenie, jego usta, które najchętniej bym pocałowała. Nie sądziłam, że mogę kogoś tak bardzo pokochać. Nie byłam tylko pewna czy on czuje to samo. W odpowiedzi przytaknęła tylko i wstałam. Idąc już w stronę sceny obejrzałam się do tyłu i napotkałam wesołe spojrzenie Paula. Koło niego siedziała już Cami i machała do mnie.
- Boję się...-powiedziałam cicho gdy byliśmy już za sceną. Ręce trzęsły mi się i nie potrafiłam tego opanować. Czułam się jakbym zaraz miała skoczyć z samolotu bez spadochronu. Tak tylko, dla zabawy.
- Trema dopada każdego.- powiedział Harry wkładając do ucha podsłuch. Zayn złapał mnie za ramiona i znacząco nabrał powietrze w płuca. Powtórzyłam to kilka razy po czym zamknęłam oczy.
-Będzie okey. Pamiętaj, że robisz to dla Safay.- powiedział Zayn całując mnie w czoło. Zawsze to robił gdy był zdenerwowany. Cicho się zaśmiałam i wzięłam do ręki mikrofon. Miałam tylko króciutki fragment, który należał wcześniej do Harrego. Chłopak odstąpił mi go z wielką przyjemnością.
Na scenie stres odpuścił i zaśpiewałam bez żadnych problemów. W towarzystwie takich gwiazd jakimi byli 1D byłam szarą muszką. Nie wiem jakim cudem właśnie ze mną się zaprzyjaźnili. Czułam się jak w jakiejś bajce. Podeszłam do jednego ze stoisk z lodami gdy ktoś objął mnie od tyłu w pasie. Odwróciłam się do chłopaka i niechętnie stwierdziłam, że był to Paul. Nie powiem... Liczyłam na kogoś innego.
-Byłaś wspaniała. Przejdziemy się?-spytał blondyn wskazując głową na dróżkę prowadzącą w stronę lasku. Zastanowiłam się chwilę po czym stwierdziłam, że co mi szkodzi? Rozejrzałam się w koło szukając kogoś z zespołu, widząc niedaleko Lou pokazałam mu gestem ręki że idę z Paulem. Ten tylko przytaknął i wrócił do podrywania jakiejś dziewczyny, która była tym faktem zachwycona. Gdy tylko znaleźliśmy się w głębi lasu Paul przystał i złapał mnie za rękę. Nie miałam pojęcia jak mam się zachować.Stałam w bezruchu patrząc mu w oczy i cała się trzęsłam.- Mel... Wiem, że znamy się krótko, ale ja...- nim zdążył dokończyć przerwałam mu. Te słowa słyszałam już wiele razy i nie chciałam słyszeć po raz kolejny i to jeszcze od osoby, której nie darzyłam tym uczuciem. Cofnęłam się o krok wpadając tym samym na jedno z drzew.
- Paul... Nie... To nie może tak się potoczyć.-powiedziałam po czym wymijając go ruszyłam w stronę miejsca gdzie znajdowała się scena. Blondyn był jednak szybszy. Złapał mnie za rękę i tak mocno zacisnął, że nie mogłam się wyrwać.
-Melanie nie rób mi tego...- powiedział po czym dociskając mnie do drzewa pocałował. Otworzyłam zaskoczona oczy i chciałam się wyrwać on jednak był za silny. Dłonie jeszcze mocniej zacisnął na moich nadgarstkach i zablokował mi nogi swoimi. Nie mogłam się ruszyć. Zechciałam wybuchnąć płaczem i dać mu w twarz. Jak on mógł mi to zrobić. Po chwili ustąpiłam i usłyszałam czyjeś kroki. Paul powoli odsunął się ode mnie i spojrzał w stronę szatyna przyglądającego się nam.
-Puszczaj mnie...-wysyczałam przez zęby widząc jak Zayn się oddala. Uderzyłam Paula w krocze po czym pędem pobiegłam za ciemnookim. Złapałam go dopiero w miejscu gdzie kończył się las. Złapałam go za rękę, ale on brutalnie ją wyrwał i spiorunował mnie wściekłym spojrzeniem.
-Zostaw mnie... Wracaj do niego.-powiedział idąc dalej. Nie miałam pojęcia jak mam mu wytłumaczyć całą tę sytuację. Pobiegłam za nim i zagrodziłam mu drogę.
-Nie chciałam tego pocałunku... Zrozum. Chciałam tylko się przejść nie wiedziałam, że do tego dojdzie...-mówiłam prawie płacząc. Jednak Zayn był osobą, której nie chciałam stracić. Spojrzałam w ciemne oczy chłopaka i zobaczyłam w nich iskierkę nadziei, która natychmiast znikła.
- Nie potrafię ci uwierzyć... Zresztą my jesteśmy tylko przyjaciółmi.-powiedział po czym wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i mnie wyminął. Usiadłam pod drzewem zalewając się łzami.Nie miałam pojęcia czemu do tego dopuściłam. Paul wydawał mi się być inny, normalny. Ukryłam twarz w dłoniach i zaszlochałam, gdy poczułam jak ktoś mnie obejmuje. To był Harry. Uśmiechał się do mnie chcąc dodać mi otuchy.
- Wszystko schrzaniłam. To nie tak miało być!-krzyknęłam i wtuliłam się w tors Loczka. Ten tylko pogłaskał mnie po głowie i mocno przytulił.
-Będzie dobrze.- powiedział po czym mocniej mnie uściskał.
_________________
Powoli opadam z weny. Nie minął nawet tydzień, ale dodaję bo czuję taką wewnętrzną potrzebę;) Mam nadzieję, że wam się spodoba i pomożecie mi wytrwać do końca.
Oooooo...nieeeee... natychmiast mi ich pogódź ! :P
OdpowiedzUsuńBoże jak mogłaś coś takiego zrobić ? :P
A tak serio to brawo :)
Bardzo ładny zwrot akcji , trzyma w niepewności :)
No to kurcze ja chcę następny ! :)
Pisz , pisz :*:*
kurde, po paulu to sie tego nie spodziewałam O.o
OdpowiedzUsuńczekam na następny :D