1 lipca 2012

[12]-Safaa żyje! Operacja się udała.

           Obudziłam się w łóżku Harry'ego i już wiedziałam co się stało. Jak ja mogłam to zrobić?! Jak mogłam tak się zachować! Szybko wstałam i ubrałam się. Loczka nigdzie nie było, jakby zapadł się pod ziemię. Gdy już chciałam wychodzić Hazza wyszedł z łazienki w samym ręczniku, który opasywał mu jedynie dolne partie ciała. Woda spływała po jego nagim ciele, a włosy były w kompletnym nieładzie. Na chwilę zapomniałam o Bożym świecie, ale zaraz się ocknęłam i spuściłam wzrok.
    -Teraz się mnie wstydzisz?- spytał rozbawiony, a na jego ustach zagościł uśmiech. Byłam tak zszokowana tym całym zajściem, że brakowało mi słów. Stałam w bezruchu wpatrując się w swoje stopy, gdy on coraz bardziej się do mnie zbliżał. objęłam się rękoma i poczułam jak zimna dłoń chłopaka głaszcze mnie po policzku. Szybko cofnęłam się o krok i wzięłam głęboki wdech, by zyskać trochę odwagi i spojrzeć mu w oczy.
    - Nie Harry. To była pomyłka. To nie powinno się nigdy wydarzyć. Ja kocham Zayna i zawsze tak będzie.- widziałam jak w jego oczach kłębi się smutek, ale zarazem wściekłość.
***
       
    - Wczoraj tak nie sądziłaś. Nie opierałaś się.- powiedział, a ja poczułam jak chce mi się płakać. Czemu się nie broniłam? Czemu nie pamiętałam ubiegłej nocy? Czyżbym była aż taki pijana?
    - Harry ja byłam pijana. Nie rozumiałam tego co robię, a ty to wykorzystałeś.- wyszłam z pokoju zatrzaskując za sobą drzwi i zostawiając Harry'ego samego z swoimi myślami. Nie miałam pojęcia co mam zrobić. Iść do Zayna i mu o wszystkim powiedzieć? Miałam nadzieję, że Harry okaże się być prawdziwym przyjacielem i nic nie powie. Niestety, ale myliłam się. Gdy weszłam do mojego pokoju na łóżku siedział Zayn i tępym wzrokiem wpatrywał się w okno. Wiedziałam, że już o wszystkim wie, ale skąd? Przecież Harry nie zdążył by do niego zadzwonić. Otworzyłam usta by wymówić imię szatyna, ale zawahałam się. Zamknęłam usta i czekałam na jego ruch.
    - Nic nie rozumiem Melanie...- Zayn nigdy nie zwracał się do mnie pełnym imieniem. Sytuacja musiała być bardzo poważna, ale wiedziałam że na to zasłużyłam.- Myślałem... myślałem, że coś do mnie czujesz.- podeszłam bliżej, a gdy chciałam złapać go za rękę ten wstał i spojrzał mi głęboko w oczy.
    - Ja cię kocham Zayn. To był mój największy...- mulat przerwał mi.
    - Nic nie mów. Wiem co chcesz powiedzieć. Na początku obwiniałem się za to, ale przecież nic nie zrobiłem. Wiem, nalegałem ale myślałem, że tego chcesz, a ty poszłaś do mojego przyjaciela i się z nim przespałaś.- powoli zaczynał wybuchać, a jego ton głosu był coraz bardziej zdecydowany. Nadal milczałam nie wiedząc jak się tłumaczyć. - Przespałaś się z moim przyjacielem! Czy ty to pojmujesz do cholery?! Wiesz jak ja się czułem widząc cię z nim w jednym łóżku?!- no i wybuchł. Nie mogłam go stracić. To nie mogło się tak skończyć.
      -Zayn ja... Przepraszam. Ja zawsze kochałam tylko ciebie. To był błąd. Przepraszam, ale wybacz mi.- zachowywałam się jak kompletna desperatka, ale co miałam zrobić?!
      -Nie chcę cię nigdy więcej widzieć na oczy...- wysyczał po czym wyszedł trzaskając drzwiami. ,,Stało się''. Pomyślałam siadając na ziemi i zalewając się łzami. Nie mogłam zrozumieć swoim poczynań. Nie mogłam zrozumieć czemu nie biegłam za nim. Przecież kochałam go. Chciałam być z nim już na wieki wieków.
       -Boże... Czemu odebrałeś mi rozum?- spytałam cicho szlochając. Objęłam nogi rękoma i wpatrzyłam się w okno gdzie jeszcze nie dawno spoglądał Zayn. Na ogromnym bilbordzie widniało zdjęcie pary. Nie wyglądali oni jednak na szczęśliwych.  Stali po dwóch stronach, a na środku rozdzielał ich gruby i wysoki mur. Ona płakała, a on stał przygnębiony trzymając w ręce nóż.  Po jakimś czasie rozmyśleń zasnęłam, ale nie na długo bo obudził mnie krzyk matki Zayna. Szybko się poderwałam i podbiegłam do kobiety. Była tak szczęśliwa, a z jej oczu płynął potok łez szczęścia.
     -Safaa żyje! Operacja się udała.- powiedziała uradowana kobieta ściskając mnie. Mój smutek wymieszał się ze szczęściem i dał niesamowity efekt ukojenia. Nagle ogarnął mnie spokój i myśl, że jeszcze wszystko może się zmienić na lepsze.
____
Sądzę, że wyszedł nieźle, a pisałam go z natchnieniem i weną, która ostatnio mnie nie opuszcza. Pozostał jeszcze epilog, który jest w trakcie tworzenia. Możliwe, że pojawi się jutro. Powoli dobiega końca ta historia, ale już tworzę kolejną na którą was zapraszam. Nie wszystko jest takie jak nam się wydaje...
   

4 komentarze:

  1. Super rozdział :***
    Pisz jak najszybciej następny!
    Zamieszałaś :)
    Niech Zayn wybaczy Melanie! :]

    OdpowiedzUsuń
  2. " Szczęście w nieszczęściu "
    Czemu Melanie musiała przespać się z Harrym ? ;( Biedny Zayn , zaraz idę go pocieszyć < żarcik >
    Szkoda , że już epilog w trakcie , bardzo miło czytało mi się tego bloga ;) Dobrze , że masz drugiego <3

    OdpowiedzUsuń
  3. szkoda, że taki krótki rozdział. ale to prawda świetnie ci wyszedł. Uwielbiam twój styl pisania, jest taki lekki. Szkoda, że tak szybko koniec.. A za ile dokładnie rozdziałów masz zamiar go zakończyć ? :) Będe czytała twoje nowe opowiadanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział jest rzeczywiście wspaniały i nawet wybaczam ci to ,ze jest taki krótki :)
    Potrafisz zaskoczyć człowieka :D
    Jestem ciekawa czy zdecydujesz się na happy end czy dramat...muszę to rozgryźć :D
    Czekam :*

    OdpowiedzUsuń